Translate

wtorek, 22 kwietnia 2014

Znowu?! Nie wierzę...

Sorka to nie jest post z rozdziałem(odkąd mam dwa blogi piszę na zmianę i teraz jestem w trakcie tworzenia rozdziału na drugiego bloga) to jest kolejna nominacja do LBA. Mam nadzieję, ze wszyscy wiedzą o co chodzi. Zostałam nominowana przez The lotkę i chwilę potem przez Agnes, a w czasie tworzenia tego posta jeszcze przez Zuzie Zuziek. Uznałam więc, że wszystkie  nominację umieszczę w jednym poście.  Dobra nominuję:
http://co-w-sniegu-piszczy.blogspot.com/
http://dalsze-losy-herosow.blogspot.com/
http://percy-and-annabeth.blogspot.com/
http://kitty-i-dzerrka-opowiadanie.blogspot.com/
http://misja-hogwart.blogspot.com/
http://pegaz-mroczny.blogspot.com/
http://wwercia-blog.blogspot.com/
http://wswiecieherosow.blogspot.com/
Pytania The lotki:

1. Jaki jest twój lubiony piosenkarz/piosenkarka?
Słucham wielu wykonawców, ale obecnie chyba najwięcej Katy Perry.
 2.Jaka jest twoja ulubiona książka?
Najgłupsze pytanie jakie można mi zadać. Mogę wymieniać w nieskończoność. A ulubione serie książek to: "Percy Jackson i bogowie olimpijskie", "Olimpijscy Herosi", "Kroniki Rodu Kane", " Harry Potter", "Igrzyska śmierci".
 3.Masz rodzeństwo?
Tak. starszą siostrę.
 4.Ulubiony napój ?
sok pomarańczowy
 5.Żelki czy chipsy ?
Chipsy, żelki są ble..
 6.Ulubiona pora roku?
Zima.
 7. Nie mam pomysłu wstaw :)
Nie wiem o co chodzi więc wstawię buźkę :-)
Pytania od Agnes( czemu mi to zrobiłaś? chciałam cię nominować):
1. Jaka jest twoja ulubiona książka?
Pisałam wcześniej.
2. Jak ma na imię twój najlepszy przyjaciel/przyjaciółka?
Pati
3. Twoje ulubione danie, to...?
Pizza, pierogi...jestem łasuchem więc długo, by wymieniać
4. Jakiego aktora najbardziej lubisz?
Logan Lerman( orginalna odpowiedź)
5. Kim chciałbyś/chciałabyś zostać w przyszłości?
pisarką
6. Jakich cech nie lubisz w ludziach?
A, bo ja wiem...
7. W jakim mieście mieszkasz?
Wrocław
8. Które zwierzę jest twoim najulubieńszym?
Pies
9. Jaki jest Twój ulubiony kolor?
czerwony
10. Twoją szczęśliwą liczbą jest...?
12
I na ostatni ogień idą pytania Zuzi Zuziek

1. Ulubiony zespół/piosenkarz?
Zespół Nickelback
2. Najdziwniejsza myśl ever?
Że chłopak, w którym się kocham mógłby odwzajemnić moje uczucie..
3. Kim chciałabyś/chciałbyś zostać w przyszłości?
Pisarka
4. Co cię motywuje do pisania?
moja siostra, nudna lekcja
5. Ulubione piosenki?
wszystko co jest na playliście na obu moich blogach
6. Twoje motto?
Nie mam.
7. Czego nienawidzisz?
Zakupów:-(
8. Czy kiedykolwiek "zauroczyłaś/eś się" w postaci z książki?
Oczywiście. Jaka dziewczyna nie buja się w Percym mim, iż jest fikcją;-)
9. Co myślisz na temat internetowych przyjaźni?
Nie mam żadnej opinii
10. Czym się interesujesz?
pisaniem, czytaniem, jazdą na rolkach
Moje pytania:
1. Czy jesteś obecnie w związku?
2. Kiedy miałaś pierwszego chłopaka?
3.Odbył się już twój pierwszy pocałunek( w usta)?
4.Gdybyś złapała złotą rybkę jakie byłyby twoje trzy życzenia?
5.Jak się z zasady ubierasz( opisz swój styl)?
6. Od kiedy prowadzisz bloga?
7. Lubisz czytać lektury szkolne( jeśli tak to jakie)?
8.Lubisz znać znaczenie tekstu angielskiej piosenki, której słuchasz?
9.Lubisz polskie seriale?
10. Oglądasz kabarety?
11. Czytasz mój blog?
 
Rozdział jutro, pojutrze albo dzisiaj.
 


 
 




poniedziałek, 14 kwietnia 2014

To nie jest post z rozdziałem od razu mówię. Jest jedna ważna sprawa. Mianowicie niedawno na moim blogu opublikowałam post, na którym możecie się reklamować. Blogi, które tam piszecie regularnie staram się czytać i pozstawiać po sobie ślad. Nikt mi nie zarzuci, że tego nie robię. To, że blogi nie pojawiają się potem w blogach, które czytam to już zupełnie inna sprawa, a mianowicie sprawa mojego lenistwa. Ale ja zawsze pozostawiam po sobie komentarze tam gdzie czytam. nie zawsze przy każdym poście, ale z zasady chociaż jeden komentarz na czytanym przez mnie blogu mojego autorstwa istnieje. Do czego zmierzam tym długim wywodem?
Mianowicie do tego, że przy notce blogi czytane pojawiają się komentarze reklamujące blogi od osób, które nicki pierwszy raz w życiu widzę.  Ludzie ogar!! Jasne założyłam ten post w celu poznania innych blogów, ale blogów moich czytelników, a nie gości, którzy liczą, że zdobędą nowego  obserwatora wstawiając link w komentarzu w odpowiednim miejscu. Jeszcze zrozumię świeżo upieczonych bloggerów, których nikt nie zna i rozpaczliwie poszukują miejsc gdzie mogą się zareklamować, ale ostatnio pojawił się pewien komentarz, który naprawdę mnie wkurzył. Otóż pewna blogerka podała link do bloga. W życiu nie dostałam od niej żadnego komentarza dotyczącego rozdziału więc zapewne trafiła tu zupełnie przypadkowo i nie interesuje jej w ogóle o czym jest ten blog. Pomyślałam " może zerknę? Pewnie dopiero zaczyna." Jakie było moje zdziwienie, gdy zobaczyłam, że u niej na rozdział przypada 20 komci wzwyż, a mi ok 5( oczywiście jestem zadowolona z tego co mam  i bardzo wam dziękuję za to, że jesteście za mną , ale chyba rozumiecie moje oburzenie w tej sprawie). Przeczytałam jeden rozdział. Bardzo mi się spodobał, ale mniejsza z tym. Ludzie trochę szacunku!! Wyznaję zasadę post za post, kometarz za komentarz. Przepraszam jeżeli kogoś obraziłam bo np. zareklamował bloga, czyta moje bazgroły tylko po prostu nie skomentował , to jeszcze jakoś rozumiem, ale jak czytacie to komentujecie i tyle. Proste? Proste.
Na koniec podziękowania dla osób, które kiedykolwiek napisały jakiś komentarz dotyczący rozdziału. Dziękuję więc:
Pannie Crazy,
Weronice Purchale
Narcyzie Malfoy,
Amadei.
Julie Jackson,
Natce i Etnie,
Marci P,
Anonimowi,
Mojej przyjaciółce, która pisała jako anonim,
Mojej siostrze,
To chyba wszyscy. Przepraszam jeśli kogoś pominęłam.
Zapraszam też na mój drugi blog ( dopiero zaczynam) The Secret of our life

sobota, 12 kwietnia 2014

Rozdział XI - Moja zmarła babcia jest moją swatką


        Rozdział XI
        Biegłam przed siebie w samej piżamie. Byliśmy najtępszymi herosami na świecie. Zapomnieliśmy wziąć plecaki z domu Lucy. Gdy się zorientowaliśmy byliśmy już głęboko i daleko w lesie gnając tylko z myślą „ jak najdalej od domu, w którym była Kikimora”. Następnie próbując wrócić po rzeczy zabłądziliśmy w lesie. Totalna klapa. Ktoś pewnie powie „ Ojej Lena się zgubiła, a przecież ona i Tom ostatnie dwa lata spędziła na wędrówce przez las”. Tak tylko widzisz( wredny wkurzający mnie Debie, który to powiedziałeś) ja i Tom nauczyliśmy się jak przeżyć w lesie, a nie jak się w nim nie zgubić. Nasza wędrówka nigdy nie miała określonego celu. Chcieliśmy po prostu uciec od potworów. Teraz błąkaliśmy się po lesie nie wiedząc co ze sobą zrobić. Punkt dla życia. Zero dla Leny. Niestety muszę grać dalej. Ach pewnie liczycie na jakąś rozpacz załamkę itp. z mojej strony. Bo przecież moją matką okazuje się Sally Jackson, a bratem Percy. Och nie, biedna Lena. Pewnie czuje się okropnie. Rzeczywiście czuję się źle. Myślę o tym wszystkim i wydaje mi się to odległym sennym koszmarem. Nie chcę widzieć mojej matki. Nadal nie wierzę, że porzuciła mnie z powodu przepowiedni. Właśnie. Przepowiednia. Zniszczyła moje życie!!! A tak poza tym to nie ma większego sensu. Przerobiłam każdą linijkę w myślach i jej znaczenie.



    • Dziecię Posejdona, gdy herosa pozna
      i miłością obdarzy,

        Dobra jestem dzieckiem Posejdona, ok. To się akurat zgadza. Ale niby jakiego herosa mam poznać i miłością „ obdarzyć”? Mimo, iż nie jestem jakimś małym dzieckiem( mam czternaście lat, to chyba nie jest mało?) nigdy w życiu nie zakochałam się. Nigdy. Z bardzo prostej przyczyny. Wszystkich uważałam za kretynów( zresztą nic dziwnego skoro wszyscy chłopacy z mojego otoczenia nosili lniane kimona, a w uroczyste dni spódniczki). Żaden chłopak nigdy nie przykuł mojej uwagi. No dobra w tym momencie się oszukuję. Ten chłopak, który utworzył się z dymu i powiedział przepowiednię..Nie wiem czemu, ale nie mogę go zapomnieć. Nie dlatego, że było z niego ciacho, ale miał w sobie coś takiego..Yych nie umiem tego wyrazić słowami. Czemu ja go nie mogę do jasnej cholery zapomnieć? Jego brązowych oczu koloru czekolady, ciemnych potarganych włosów, oliwkowej cery i ponurego, poważnego uśmiechu..Dobra to mi nie pomoże. Co do reszty przepowiedni czuję dziwną pustkę wiedząc, że w końcu zejdę na zawsze do podziemia. Staram się pocieszyć tym, że Percy wspomniał, iż przepowiednie często są dwuznaczne. Tylko jakoś nie ma innej definicji zejścia do podziemia i pozostania tam na zawsze jak...śmierć. Tak w końcu umrę. I to z powodu miłości. Wychodzi na to, że będzie to coś bolesnego. Ajj. Dobra Lena uspokój się. Nie pomoże ci myślenie o przyszłości. Mama tak myślała. I z powodu przepowiedni, która nie spełniła się w przeciągu czternastu lat porzuciła mnie. A dlaczego? Bo chciała poznać moją zasraną przyszłość. W kim ja kurde mam niby się zakochać? No nie umysł znów podsuwa mi obraz tego chłopaka. Czemu ten dym musiał ukazać właśnie jego? Nie mógł przepowiedni wypowiedzieć czy ja wiem...inspektor gadżet? O tak stara miłość nie rdzewieje. Ah bajki mojej młodości...
      • Tu jest jakiś strumyk. Może rozbijemy obóz? - wyrwał mnie z zamyślenia głos Percy'ego – Lena co o tym sądzisz?
        Ktoś pyta mnie o zdanie. Trzeba wykorzystać tą szansę i wykazać się.
      • Ae jasne. Tak tu będzie dobrze – odpowiedziałam mojemu bratu dumna z tej wydukanej wypowiedzi.
      • A mamy jakiś koc chociaż? - spytał Percy.
      • Tak – zaświergotałam uśmiechając się sarkastycznie – mamy nawet śpiwór. Jest w plecaku. Och, zapomniałam, że został u Lucy – wypowiedź znów mocno zabarwiona ironią. Mój brat spojrzał na mnie, a w jego oczach widziałam ból. To nie był zwyczajny sarkazm. To było wredne. Czy ja się na nim mszczę za to, że nasza matka mnie porzuciła, a go kochała? Traktowała go jak ósmy cud świata, a mnie co? Porzuciła jak ostatniego śmiecia. Zrobiła to z powodu przepowiedni. Ale ja i tak mam to w nosie. Porzuciła mnie. Percy nigdy nie musiał się tułać po świecie. Nie zaznał życia włóczęgi. A ja? Łaziłam przez dwa lata po świecie nie mając domu i bojąc się o własne życie. Gdy choć na chwilę z Tomem powracaliśmy do cywilizacji( żeby coś ukraść) ludzie patrząc na mnie wzdrygali się, a ich spojrzenia mówiły „ Fuu idą dwa menele”. To wcale nie jest miłe. Chociaż napady na sklepy nie były najgorsze(wiecie ta adrenalina).
        Wszyscy staliśmy przez chwilę w milczeniu w niezwykle niezręcznej ciszy, którą spowodowałam. Ach, ten mój język. Czasem mam ochotę go sobie uciąć. Chociaż ...nie. Dobrze tak Percy'emu. Niech wie, że nim gardzę. Że nie uważam go za brata. Że nigdy go nie zaakceptuję jako członka rodziny. Że nienawidzę go i naszej matki!!! Tylko czemu patrząc w jego morskie oczy pełne bólu, cierpienia i frustracji czuję się źle? Czemu mam ochotę go przeprosić i przytulić? Och, to drugie to naprawdę kiepska opcja. Odwróciłam wzrok, żeby na niego nie patrzeć. Wtedy Lissa zaklaskała w dłonie twarz jej się rozpromieniła, a oczy rozbłysły.
      • Już wiem – oznajmiła podekscytowana Egipcjanka - To takie oczywiste!!! Nie wierzę, że o tym zapomniała!!
      • Co jest takie oczywiste? - zapytał Tom robiąc zdziwioną minę, która mówiła „ Oszalałaś kobieto, że tak się cieszysz czy co?”. Lissa nic mu nie odpowiedziała tylko w skupieniu zamknęła oczy i rozłożyła ręce. Zaczęła mamrotać pod nosem coś w stylu: „ No dawaj głupia egipska zdolnościo. Wezmą mnie za idiotkę jeżeli mi się teraz nie uda więc działaj!”. „ Głupia egipska zdolność” wysłuchała Lissę. Na ramiona dziewczyny jakby znikąd spadł czerwony ogromny koc, zapałki i ..Bigpaczka Leys'ów. Córka Afrodyty podbiła tym ostatnim moje serce. Chodźcie kalorie do mamusi. Zaraz w sposób w jaki przywołała te przedmioty coś mi przypomniał. Dom paryski. Magowie. Wytrzeszczyłam na Lissę oczy i spytałam zupełnie zbita z tropu: - Gdzie nauczyłaś się przechowywania rzeczy w Duat? To bardzo trudne. Ty się przecież nigdzie nie uczyłaś, co nie? Ten kretyn choć od dziecka wychowywał się w domu paryskim nie zdołał się tego nauczyć – dokończyłam teatralnym szeptem wskazując na Toma.
      • Ej – zaprotestował syn Zeusa. Wyglądał na bardzo zmieszanego. Najwyraźniej chciał zaimponować Lissie. To mi przypomniało jak wtedy weszłam do pokoju, w którym siedzieli sami i czerwona twarz Lissy, kiedy wychodziła. Czy ja im w czymś wtedy przerwała? Super jestem przeszkodą dla wszystkich.
      • Wiesz odkryłam tą możliwość całkiem przypadkowo chyba z dwa lata temu. Nie nauczyłam się na klasówkę więc miałam ściągę na kartce. No, ale cóż pani robiła przegląd...swoją drogą wredna z niej krowa, ale w każdym razie nie chciałam być tak bardzo ukarana, że wtedy no jak to tam nazwałaś..ach duat otworzył się..i upiekło mi się, bo schowałam ściągę właśnie tam – powiedziała przerywając ciszę, która przed chwilą znów zapadła.
      • Mamy zapałki, koc i pożywienie – zaczęła wyliczać Annabeth – Jest 90% szans, że przeżyjemy.
      • Będą większe jak zdobędziemy drewno na opał – powiedział Tom oparty o drzewo z założonymi rękami na klatce piersiowej.
      • Ja i Percy to załatwimy – Annabeth dała nam jasno do zrozumienia, że chce pobyć ze swoim chłopakiem sam na sam. Zaszyli się chwilę potem z Percy'm w las. I znów zapadła cisza. Przerwał ją Tom.
      • Skąd ci to przyszło do głowy? - spytał Tom po chwili Lissy.
      • Ale co? - odpowiedziała mu ta pytaniem najwyraźniej zupełnie nie wiedząc o co mu chodzi.
      • No skąd ci przyszło do głowy, żeby trzymać takie rzeczy w Duat? - wyjaśnił jej cierpliwie Tom.
      • Ach, bo byłam z rok temu z tatą na kilkudniowej wycieczce po pustyni. Zgubiłam się. Temperatura w nocy strasznie spadła. Było mi zimno. Znaleźli mnie, ale i tak na zawsze zapamiętałam, żeby mieć ze sobą koc i zapałki. Wyglądałabym jak kretynka idąc z tymi przedmiotami na ulice miasta przy 40 stopniach w cieniu więc..mam ja po prostu w Duat – opowiedziała nam Lissa, a ja dopiero w tej chwili coś zauważyłam. To, że się strasznie trzęsie z zimna. Jasne nam wszystkim było zimna, ale ona? Przecież wychowywała się w mega upalnym kraju, a teraz siedziała w zimną noc w luźnej piżamie. Jej to dopiero musiało być zimno! Tom najwyraźniej tak samo jak ja to zauważył, bo powiedział: - Przytul się do mnie. Ogrzeje cię.
        Lissa chciała chyba zaprotestować, ale jej szczękające z zimna zęby mówiły sama za siebie. Nie chętnie przysunęła się do Toma i położyła głowę na jego ramieniu. On objął ją w pasie, opatulając dodatkowo kocem i trąc jej ramiona tak, żeby się rozgrzała. Lissa zamknęła oczy i najwyraźniej nie było jej już zimno. Wyglądała na odprężoną.
      • Lena sprawdź co z Percy'm i Annabeth. Dość długo już nie wracają – zwrócił się do mnie Tom. Przekaz był jasny. „ Spadaj Lena, chcemy być sami.” Nie dziwię mu się. Gapiłam się na nich jak kretynka. Na jego miejscu pewnie sama bym siebie wygoniła. Zagłębiłam się więc w las zostawiając ich w spokoju. Usłyszałam głosy Percy'ego i Annabeth, ruszyłam w tamtą stronę. Zamarłam, gdy przysłuchałam się lepiej ich rozmowie. Rozmawiali o mnie. Ukryłam się za krzakami, żeby lepiej widzieć i słyszeć co mówią.
      • Ale ona nie rozumie, że to moja wina? Mi naprawdę zależy, żeby była moją siostrą. Wiesz kochanie taką prawdziwą. Chcę nadrobić te lata. Wiesz jak ona bardzo przypomina mi wyglądem mamę? Tylko włosy i uśmiech ma jak ja i Posejdon – głos należał do Percy'ego.
      • Ale zachowuje się jak ty glonomóżdżku – tym razem to Annabeth. Stała tyłem do swojego chłopaka i zbierała drewno. Ten siedział tylko zrozpaczony i rysował patykiem w ziemi.
      • Może byś mi pomógł? – spytała Annabeth nawet się nie odwracają. Percy nic nie odpowiedział, ale w tym momencie na jego twarz pojawił się uśmiech.
      • Annabeth – powiedział przedłużając ostatnia sylabę jak małe dziecko i podchodząc od tyłu do dziewczyny, która nie była niczego świadoma.
      • Hm?
      • Wiesz jest tylko jeden koc. Chyba nie zmieścimy się wszyscy. Pomyślałem, że tu zostaniemy i....skorzystamy z okazji!! - na te słowa chwycił ją w pasie i przyciągnął do siebie. Wydała z siebie cichy okrzyk zaskoczenia. Percy obrócił ją w swoją stronę chcąc ją pocałować. Gdy jego usta przybliżyły się do jej ust..Percy syknął i upuścił Annabeth. Córka Ateny ugryzła go w wargę!
      • Takie rzeczy tylko po ślubie – oświadczyła Annabeth uśmiechając się figlarnie i wycofując się do tyłu.
      • To my planujemy ślub? – Percy roześmiał się. Ruszył ku Annabeth chcąc ją znów złapać, ale ta wybiła się z całej siły stopami od ziemi tak wysoko, że chwyciła się rękami grubej gałęzi drzewa podciągnęła i wylądowała na drzewie.
      • Wiesz wszystko zależy od ciebie. Ja się nie oświadczę – Annabeth też się roześmiała. Percy jęknął cicho: - To ja mam się oświadczyć?
      • Nie, Lena wiesz – nie dostrzegłam wyrazu twarzy Annabeth, ale byłam pewna, że uśmiechnęła się sarkastycznie.
      • Mam ją zawołać? – spytał Percy rozbawiony patrząc na drzewo, na którym siedziała jego ukochana. Annabeth zeskoczyła lądując Percy'emu na barkach. On uniósł lekko głowę, a ta pochyliła się tak, że ich usta zetknęły się w pocałunku. Jednym słowem...FUUUUUUUUUU. Gdy oderwali się od siebie, a Annabeth osunęła się na własne stopy uznałam, że mogę wyjść z ukrycia i udawać, że dopiero przyszłam. Poszłam z Percy'm i Annabeth na polanę, na której czekali na nas Tom i Lissa. Spodziewałam, że nadal się będą „grzać”, ale scena, która się tam rozgrywała była obrócona o 180%. Lissa już nie tuliła się do Toma tylko stała wściekła z założonymi na piersiach rękami. Syn Zeusa patrzył na nią z zdumioną miną nadal w pozycji siedzącej.
      • Skoro trzeba jej pomóc, bo jest taka delikatna i ładna to proszę bardzo. Sam to rób. Ja nie będę nastawiać karku – mówiła Lissa przez zaciśnięte
        zęby.
      • Ale ona potrzebuje naszej.. - zaczął Tom, ale Lissa nie słuchała go tylko obróciła się w nasza stronę ignorując go. Ciekawe o co im poszło?
        Rozpaliliśmy ognisko w milczeniu. Wbrew obawom Percy'ego pod kocem zmieściliśmy my się wszyscy. Ułożyliśmy się tak: Percy, Annabeth, Lissa, ja i Tom. Annabeth oparła głowę na ramieniu Percy'ego. Przypomniało mi to jak Tom w domu paryskim zawsze w nocy tulił się do misia większego od niego. Odwróciłam się więc do niego i powiedziałam: - Tylko spróbuj się do mnie przytulić, a ci przywalę jasne?
        Tom kiwnął lekko głową. Miał już zamknięte oczy. Już zasypiał. Ja też zamknęłam oczy i przytuliłam policzek do wilgotnej trawy. Tej nocy miałam koszmarny sen. Nie było w nich potworów. Było coś o wiele gorszego. BYŁ TAM CHŁOPAK.
        .............................................................................
        Płynęłam przez Styks w łodzi z jakimś kolem w kapturze. To chyba...Charon. Nie polecam nikomu wyprawy do podziemia. Nikomu o słabych nerwach. Jest tu ciemno i zimno. Łódź skrzypiała pod moimi stopami. Czy ona wytrzyma mój ciężar? Przecież jest wykonana dla duszy, które nie ważą nic, a nie dla czterdziestu pięciu kilo. Nad moją głową wisiało czarne sklepienie, które wyglądałoby zupełnie jak nocne bezchmurne niebo, gdyby nie zwisające z niego stalaktyty. Wokół mnie na łodzi cisnęły się dusze. Wszystkie w czarnych kapturach. Gdy usiłowałam skupić na nich wzrok bladły i prawie całkowicie znikały. Spojrzałam na otaczającą nas wodę – Styks. Jest zanieczyszczona. Pełno w niej śmieci. Zabawek, zdjęć, starych dyplomów..
      • To zniszczone marzenia – usłyszałam chłopięcy głos. Drgnęłam i odwróciłam się, żeby zobaczyć kto to. To był jakiś chłopak. Widziałam jego twarz, ale po przebudzeniu już jej nie pamiętałam. Tylko to, że był przystojny i ubrany na czarno( zupełnie jak ja).
      • Nie jesteś duchem, prawda? - spytałam się go.
      • Tak, nie jestem. Jestem herosem. Jak ty. No i z pewnością nie jestem trupem – odpowiedział uśmiechając się lekko.
      • O to witaj w klubie. Ja też żyję – powiedziałam.
      • Wiem, że żyjesz – szepnął jakby sam do siebie. Ale tajemniczy.
      • Aha, to super. Słuchaj właściwie dokąd my płyniemy? - zadałam to pytanie niby od niechcenia.
      • Do krainy umarłych. Jedni zmarli chcą z tobą porozmawiać. Służę mojemu Oj..znaczy Panu Hadesowi i jednym z moich zajęć jest pomoc żywym w porozmawianiu z umarłymi, którzy chcą im dać...jakąś wskazówkę – opowiadał chłopak.
      • Jak ta z „ Zaklinaczki Duchów? - spytałam przypominając sobie serial, który oglądałam przed zagładą domu paryskiego. Byłam fanką.
      • Oglądasz to? - chyba był tym bardzo zaintrygowany, a może nawet ...zafascynowany?
      • Jak jeszcze miałam dom – przyznałam. Nie pytał. I dobrze. Łódź dobiła do brzegu. Zmarli wyszli i zaczęli sunąć w prawą stronę. Ruszyłam za nimi, ale mój przewodnik chwycił mnie za rękę i powiedział: - Nie tędy. My idziemy w drugą stronę.
        Poszliśmy więc w drugą stronę. Krajobraz kojarzył mi się z plażą. Tyle, że z ostrych czarnych skał. Było mi dziwnie przyjemnie, gdy trzymałam tego chłopaka za rękę i nie puszczałam go przez całą drogę. Była lodowata. Lubię lód...Lena o czym ty myślisz? Chyba się zaraz walnę w ten mój durny łeb. Tak zdecydowanie świruję w tym Hadesie.
      • Jesteśmy na miejscu – oświadczył chłopak i zatrzymał się co sprawiło, że moje ciało poszło dalej, a ręka wpleciona w jego rękę została tak, że prawie się przewróciłam. Na szczęście mnie złapał. Chociaż w sumie sama już nie wiem czy na szczęście czy też na nieszczęście. Szczęście, że nie wylądowałam na tym podłożu co by zapewne bolało. Nieszczęście? Złapał mnie właśnie ten chłopak i to jeszcze z tym zabójczo słodkim uśmiechem i powiedział: - Uwaga, bo się pokaleczysz Foczko.
      • Po pierwsze, zabieraj łapy. Po drugie jak mnie nazwałeś? - odparowałam wściekła i cała czerwona na twarzy.
      • Po pierwsze już się robi – powiedział i ustawił mnie do pionu – Po drugie, nazwałem cię foczką, bo jesteś córką Posejdona. To chyba logiczne, nie?
      • Skąd wiesz, że jestem córką Posejdona? - zapytałam krzyżując ręce na piersi, bo co nie kont wydawało mi się to podejrzane, że wiedział to mimo, że nie zdradziłam mu tego.
        On tylko parsknął rozbawiony: - Żałuj, że nie widzisz swojej miny foczko. A co do twojego pochodzenia wiem o nim, bo pachniesz morzem.
      • Nie mów do mnie foczko – warknęłam.
      • Dobrze foczko – wyszczerzył zęby chłopak.
      • Jesteś małym, wkurzającym Chu.. - zaczęłam, ale przerwał mi jakiś kobiecy oschły głos: - Heleno Jackson czy na pewno chcesz dokończyć tą wypowiedź w obecności babci?
        Odwróciłam głowę w stronę, z której dobiegał głos. Stał tam duch jakiejś kobiety po trzydziestce o oschłej twarzy. Zamarłam. Miała identyczne oczy jak ja i moja mama. Ciemnoniebieskie. Prawie granatowe. W pasie obejmował kobietę duch jakiegoś mężczyzny o promiennym uśmiechu na twarzy. Byli chyba małżeństwem.
        - Ehm, jakiej babci? - spytałam całkowicie zbita z tropu.

Kobieta przewróciła oczami i zwróciła się do męża: - Edwardzie ona nie wie kim jesteśmy.

Mężczyzna nie zwracał na żonę uwagi tylko patrzył na mnie, a w jego oczach było wzruszenie i duma.

  • Helenka? Nawet nie wiesz jak bardzo jesteś podobna do swojej matki. Do mojej córeczki – pod koniec głos mu się załamał. Wtedy mój mózg przetworzył informację „ Lena to twój dziadek”.
  • Jesteście ee.. martwi, tak? - powiedziałam niepewnie.
  • Nie widać dziecko – warknęła babcia.
  • Louise bądź wyrozumiała, ona jest w szoku - próbował załagodzić sytuację dziadek.
  • Tak i ma inteligencję po tobie – zadrwiła kobieta. Jej to chyba nie była jedna z tych starych siwych babć, które szyją na drutach.
  • No, umarliście się chyba młodo – odezwałam się uprzejmie.
  • Nie podlizuj się dziecko – prychnęła babcia – nie lubię takich zachowań, żeby zasłużyć na moje uznanie musisz wykazać się w boju. Jestem córką Aresa – zakończyła wypinając dumnie pierś.
  • Ty też jesteś czy..też byłaś heroską, babciu?? - wydukałam niepewnie i spuściłam wzrok przy ostatnim słowie.
    Przytaknęła głową. Staliśmy chwile w milczeniu, ale ciszę przerwał ten chłopak chrząkając i mówiąc: - nie chcę was pospieszać, ale macie nie wiele czasu.
  • Bezczelny chłopak – mruknęła babcia, a po chwili powiedziała już głośno: - A więc dobrze to tak Heleno pamiętaj zawsze używaj lodu. Woda nie jest dla ciebie. Lód to twój żywioł. Kiedyś dzięki niemu zyskasz potęgę godną bogów.
    • Helena wybacz matce. Porozmawiaj z bratem. Przekaż Sally, że ją kochamy. Nawet jeżeli była tak mała kiedy zginęliśmy i nas nie pamięta my zawsze z nią byliśmy – powiedział dziadek. Uśmiechał się zupełnie jak mama. Coś ścisnęło mnie w sercu.
    • Żegnaj Heleno – powiedziała babcia i oboje z dziadkiem rozpłynęli się. Zapadła cisza.
    • Musisz już iść – oświadczył chłopak.
    • Acha, fajnie cię było poznać – wydukałam. Chłopak podszedł do skalnej, czarnej ściany i dotknął ją dłońmi. Pod jego dotykiem nierówna chropowata powierzchnia zamieniła się w mroczny galaretowaty portal.
      Opadła mi szczęka.
    • Jak ty to.. - wymamrotałam w totalnym szoku, a on w odpowiedzi uśmiechnął się tylko.
    • To znaczy na mnie już pora – oświadczyłam zachowując resztki godności. Nie mogłam mu dać satysfakcji robiąc z siebie idiotkę.
    • Mam przez to przejść? - dodałam po chwili niepewnie podchodząc do portalu. Chłopak kiwnął głową. Odwróciłam się do niego tyłem i już miałam przekroczyć portal, kiedy nieznajomy chwycił mnie za rękę i ...pocałował ją mówiąc: - Mam nadzieję, że jeszcze się kiedyś spotkamy foczko.
      Patrzyłam na niego chwilę oszołomiona po czym wzięłam rozbieg i skoczyłam w portal. Na moim nadgarstku nadal czułam jego usta. Fuu..będę musiała umyć rękę. Tylko czy ja tego na pewno chcę? Obudziłam się. Znów byłam w swoim ciele.
      .................................................................................

Policzek miałam wciśnięty w wilgotną trawę. Otworzyłam oczy i rozejrzałam się po otoczeniu. Nadal była noc. Wszyscy spali. Wszyscy z wyjątkiem Percy'ego. Nie było go pod kocem. Nie ma go tu więc jest gdzie indziej. Tak wiem mój mózg świetnie pracuje po śnie( wyczuwacie tą ironię?). Postanowiłam poszukać brata. Wstałam więc najciszej jak umiałam i ruszyłam w stronę lasu.

  • Hej tutaj jestem – usłyszałam cichy głos rozlegający się tuż nade mną. Spojrzałam w górę. Na grubej gałęzi drzewa siedział Percy.
  • Złaź stamtąd małpo – rozkazałam mu tupiąc nogą. Na jego twarzy pojawił się nikły uśmiech.
  • Nie zejdę. Sama musisz tu przyjść – oświadczył całkiem poważnie.
  • Po co? - spytałam podejrzliwie.
  • Chcę porozmawiać.
  • O czym?
  • O naszej rodzinie – szepnął Percy. Wdrapałam się na drzewo i usiadłam obok niego.
  • O tym jak matka mnie porzuciła? – warknęłam. Percy spojrzał na mnie żałośnie: - Lena to nie było..
  • Tak? A jak? Porzuciła mnie. Ciebie wychowywała, mnie odrzuciła. Ciebie kochała, mnie nie chciała. Miałeś idealne wprost bajkowe życie – krzyknęłam przez łzy, których nie mogłam powstrzymać. W tej wypowiedzi wyleciały wszystkie moje żale i uczucia na zewnątrz. W oczach mojego brata pojawił się gniew. Zdziwiło mnie to.
  • Tak? Bajkowe życie? Nie mów o rzeczach, o których nie wiesz!! - ryknął. Zamrugałam kompletnie zbita z tropu, ale nie trwało to długo, bo chwilę później przystąpiłam do kontr ataku.
  • Ach tak, a o jakich niby sprawach? - wydarłam się tym razem ja na niego. Percy jakby dopiero teraz uświadomił sobie co powiedział, bo twarz mu gwałtownie złagodniała: - Przepraszam cię Lena. Bo widzisz moje życie nie zawsze było – tu wziął gwałtownie oddech – takie jak teraz. Gdy miałem jakieś sześć lat wyszła za mąż za okropnego faceta. Gaba'e Ulgiano. Nienawidził mnie. Znęcał się nade mną i mamą – głos załamał mu się.
  • Czemu to zrobiła? – spytałam patrząc na mojego brata i po raz pierwszy raz w życiu nie wiedząc co zrobić. Byłam bezradna.
    Percy uśmiechnął się ponuro: - Chciała mnie chronić. Okropny zapach Gabe'a odstraszał potwory. Maskował mój zapach półboga. Powiedziała mi to dopiero, gdy Meduza zamieniła go w kamień, to długa historia – uciszył mnie, bo już chciałam się spytać o co chodziło z tą meduzą.
  • Kilka lat potem mama poznała Paula. Wiesz on jest naprawdę fajny – kontynuował swój monolog Percy.
  • Więc zrobiła to, żeby cię chronić, tak? - w mojej głowie zrodziła się pewna myśl – mnie też chciała chronić, prawda?
  • A jak myślisz Lena? - odpowiedział mi Percy pytaniem – Wrócisz ze mną do domu? Spróbujemy być rodzeństwem?
    W odpowiedzi rozpłakałam się tylko i przytuliłam do niego.
  • Percy? - spytałam po chwili.
  • Hm?
  • Możecie nadal mówić do mnie Lena? Helena brzmi głupio.
    Percy wyszczerzył w odpowiedzi zęby w uśmiechu: - Wiesz ja tak naprawdę nie jestem Percy. To skrót. Moje pełne imię brzmi Perseusz.
    Oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
  • Percy co myślisz o mojej przepowiedni? - to pytanie cisnęło mi się na usta od dłuższego czasu. Poczułam wielką ulgę wyrzucając to wreszcie z siebie. Jego twarz zrobiła się nagle żałosna, a ja coś zrozumiałam: - Ty wiesz co za chłopak wtedy utworzył się z mgły prawda?
  • Lena to nie jest temat na teraz..
  • Właśnie, że jest!! Mów!! - rozkazałam – Kto to był!! Chcę wiedzieć!!
    Percy westchnął ciężko i wyszeptał do swoich stóp:
  • To był Nico Die Angelo.
  • ............................................................................................................................................
  • Ten rozdział dedykuję mojej przyjaciółce, która spiera mnie od początku. Dedykuję go też amadei ponieważ jej komentarze bardzo mi pomagają. Zapraszam jeszcze na mojego nowego drugiego bloga The Secret Of Our Life. Aha z ankiety wynika, że najbardziej lubicie Lenę.
  • Do zoba w następnym rozdziale.

środa, 26 marca 2014

Rozdział X Urządzam konkurs piękności.

Cześć. Rozdział mam nadzieję, że może być. Co do Percy,ego i Annabeth. Wiem, że na razie nie opisują rozdziałów nie ma chemii itp., ale za kilka rozdziałów będzie opisywał Percy i będzie dużo Percabeth;-) Aha jest kilka blogów gdzie jest paru autorów. Ja jestem jedną autorką, ale mam powiedzmy.... prawą rękę. Moją siostrę Karę. Sprawdza mi wytrwale błędy, słucha moich pomysłów..Czasem mnie natchnie. Powiedzmy, że jest matką chrzestną Leny.
Dzisiaj jej chcę dedykować tan rozdział.

    Rozdział X
    Wpadliśmy na dziewczyny, które również zaniepokojone wyszły na korytarz.
  • Kto się tak darł? - spytała Lena ziewając głośno – chcę spać.
  • Może tata Lucy miał koszmar? - podsunąłem z nadzieją.
  • Niestety – powiedziała Annabeth bawiąc się swoim sztyletem – obawiam się, że to nie tata Lucy.
    Ruszyliśmy powoli w dół po schodach. Weszliśmy do salonu. Scena, którą zobaczyłem tam zmroziła mi krew w żyłach. W kącie siedziała podkulona Lucy. Jej ręka krwawiła. Nad nią pochylała się jakaś postać trochę niższa ode mnie. Ubrana była w długą brudną spódnicę, stary pomarańczowy sweter i chustę zawiązaną na głowie. To była jakaś starsza pani. Uniosła rękę jakby chciała uderzyć Lucy.
  •  - Juhu – zawołałem. Podziałało. Staruszka zesztywniała. Lucy uniosła lekko głowę. W jej oczach widziałem ból i strach. Nasze spojrzenia spotkały się. „ Uciekaj” wyszeptała bezgłośnie. Nie zamierzałem jej posłuchać. Staruszka odwróciła się. Wtedy pożałowałem, że nie posłuchałem Lucy. Kobieta( o ile tak to można nazwać) miała bladą twarz pomarszczoną jak suszony owoc( ale poważnie była tak pomarszczona, że jej zmarszczki miały własne zmarszczki). Oczy miała przekrwione pełne nienawiści i groźby. Włosy wystające spod chusty były białe( W każdym razie byłyby, gdyby nie to, że było w nich mnóstwo kurzu i paprochów. Staruszka zamiast paznokci miała szpony. Na nasz widok uśmiechnęła się szeroko. Zamiast zębów miała spore kły. To był potwór.
  • -Zostaw naszą przyjaciółkę – powiedziałem próbując zgrywać twardziela. W rzeczywistości czułem, że jeszcze trochę, a będę miał mokro w majtkach ze strachu.
  • -Mam rozkaz od pani zgładzić ją – syknęła.
  • -A kim właściwie jest twoja pani o straszliwa..? - zaczęła Annabeth.
  • -Kikimoro – powiedział z dumą w głosie stwór, miała bardzo skrzekliwy głos – imię mojej pani to nie rzecz przeznaczona dla waszych uszy Heroski.
  • -Skąd wiesz kim jesteśmy? - spytała Annabeth uważnie oglądając twarz potwora. Nie rozumiałem po co jej te wszystkie pytania.
    Kikimora roześmiała się:
  • -Moja pani zjednoczy nas wszystkich. Nas wyrzutków. Uwolni wasze potwory z Tartaru. Wszystkie. Weźmie mnie i moje córki do walki. Połączy wszystkie starożytne potęgi zła. Pokonamy marnych bogów. Was herosów, magów nawet orły..
  • -Jakie orły? – spytała Annabeth szybko, a ja wtedy zrozumiałem czemu bawi się w to zadawanie pytań. Odwracała uwagę Kikimory od Percy'ego, który zakradał się od tyłu z orkanem w zamiarze zabicia stwora.
    Kikimora znów się roześmiała, a mnie aż przeszedł dreszcz na dźwięk tego odgłosu:
  • Naprawdę nie wiecie na czyim terytorium się znajdujecie? - powiedziała, a my pokręciliśmy tylko głowami – Ach to chyba ułatwia sprawę. Nie będziecie mogli poprosić ich o pomoc, a ja mogę was z łatwością zabić. Oj tak zabić..Pani będzie dumna – powiedziała sycząc ze szczęścia. Wtedy Percy uniósł Orkan gotów wbić go w plecy Kikimorze..I odrzuciło go coś do tyłu. Wylądował na ścianie tuż obok Lucy z głośnym ŁUUP.
  • -Głupie Heroski – zasyczała Kikimora – Myślicie, że dam się tak łatwo? Jestem najstarszą Kikimorą, matką wszystkich Kikimor. Mam magiczną ochronę od mej pani. Nie możecie się do mnie zbliżyć chyba, że wam pozwolę. Poddajecie się czy zginiecie w walce.
    Annabeth i Lissa wyjęły sztylety. Nałożyłem strzałę na cięciwę łuku. Lena najwyraźniej zaspana zapomniała broni. W ręku miała konewkę, którą zabrała Demeter( czytaj rozdział 5, przypis od autorki).
  • Herosi walczą do końca – powiedziała Annabeth przenosząc ciężar ciała z nogi na nogę. Rzuciły się jednocześnie z Lissą na Kikimorę. Odepchnęło je do tyłu( kto by się tego spodziewał, tak to był sarkazm). Co miałem zrobić? Wiedziałem, że to bezsensowne, ale wystrzeliłem z łuku w potwora. Strzała zawróciła. W ostatniej chwili zrobiłem unik. Jakbym nie zrobił tego byłby szaszłyk ala Tom. Strzała wbiła się w ścianę za mną. Lena zrobiła coś co zdziwiło wszystkich. Rzuciła w Kikimorę konewką. Potwór uznał broń za coś niegodnego swojej magicznej obrony, bo zrobiła po prostu unik.
  • To za mojego brata zołzo – oświadczyła córka Posejdona. Znów poczułem to ukłucie zazdrości. Lena mówiła o Percym. To on teraz był jej bratem.
  • -Zabiję was heroski – syknęła Kikimora obnażając kły.
  • -Żono zostaw tych biednych ludzi – powiedział cichy głos wydobywający się z kąta. Spojrzałem w tamtą stronę. Siedział tam brzydki dziadek o dobrotliwej twarzy w wersji mini.
  • -Cicho siedź – wysyczała Kikimora. Mężczyzna skulił się jeszcze bardziej ze strachu.
  • -Zaraz, żono? Jesteś jej mężem, tak? - spytałem szybko w nadziei, że mamy jakieś szanse wyjść z tego cało.
  • -Tak. Jestem Domowik. Pomocniczy duch słowiański – powiedział z ciepłym uśmiechem.
  • Pomożesz nam? - spytała błagalnie Annabeth podnosząc się z podłogi.
    Domowik coś chciał odpowiedzieć, ale Kikimora warknęła: - Nie waż się.
      Staruszek ukrył się w swoich łachmanach. Nadzieja minęła. Kikimora ruszyła powoli w naszą stronę delektując się naszym strachem. Bezsilnością. Nie miała żadnych słabych stron. „ Nawet najsilniejsi mają słabe strony. Bardzo oczywiste. Tak oczywiste, że na pierwszy rzut oka ich nie ma” zabrzmiał mi w głowie głos mamy. Dziwne. Nie pamiętam, żeby mi to kiedyś mówiła. Hmm oczywiste? Tak...No jasne!!
    • -Kikimora sprzedaj mi twarz – powiedziałem zanim zdążyłem się pohamować. Stwór przechylił zdumiony głowę.
    • -Ehh ..co? - wycharczała zbita z tropu.
    • -No bo po co ci dwie dupy – kontynuowałem jakby od niechcenia chociaż wszystko zależało od tej rozmowy.
    • E Tom to nam chyba nie pomoże – powiedziała Lissa niepewnie patrząc na wściekłą Kikimorę.
    • Co powiedziałeś? - syknęła wściekła zmora.
    • No bo wiesz niby masz wszystko, a jednak hmm..chociażby dajmy taką Annabeth. Nie jesteś, aż tak powalająco piękna jak ona – mówiłem dalej wzkazując na córkę Ateny, która pojęła, że mam plan, a teraz próbowała go rozgryźć przyglądając mi się.
    • Ty to niby masz oceniasz? - warknęło monstrum.
    • Och, ja? Ja nie. Ale mam magiczne urządzenie hm..tak naprawdę wspaniały gadżet, który ocenia urodę.
    • Jaki przedmiot? - powiedziała Kikimora oblizując wargę – Masz go przy sobie?
    • Na górze w pokoju – powiedziałem beztrosko machając ręką jakby to był nieważny drobiazg.
    • Przynieś go – syknęła podniecona – Chcę udowodnić, że jestem najpiękniejsza.
    • Dobra mogę przynieść – odpowiedziałem wzruszając ramionami. Odwróciłem się już, żeby pójść na górę, kiedy Kikimora krzyknęła: - Czekaj.
      Zamarłem z nogą na pierwszym stopniu.
    • Domowik pójdzie z tobą. Nie uciekniesz mi nigdzie z tym przedmiotem. Chcę go mieć. Domowik pilnuj go – zakończyła zmora rozkazem. Ruszyliśmy z Domowikiem do góry po schodach. Gdy weszliśmy do pokoju od razu rzuciłem się do mojego plecaka leżącego w koncie. Zacząłem w nim grzebać. Powinno być. Gdzieś tu to dawałem..Jest. Pochwyciłem pudełeczko takie, z którego powinien wyskakiwać pajacyk. Prezent od Piper. Poszperałem jeszcze w szufladach. Wyjąłem kartkę i długopis. Nabazgrałem na papierze „ Dla najpiękniejszej”.
    • Możemy wracać na dół.
      Wyszliśmy z pokoju i wróciliśmy na dół.
    • I co masz? - spytała nagląco Kikimora.
    • Tak – powiedziałem. Wyciągnęła dłonie chcąc zabrać pudełeczko, ale uprzedziłem ją mówiąc: - Zanim jednak ci je dam musisz coś wiedzieć.
    • Co? - spytała ponaglającym tonem zamierając w pół czynności.
    • Otóż ten magiczny przedmiot jest moją własnością i utraci swą moc z chwilą mojej śmierci. Rozumiesz o co mi chodzi? - powiedziałem do Kikimory.
      Drapała się chwilę po głowie intensywnie myśląc.
    • Nie mogę cię zabić, prawda? - powiedziała żałośnie.
    • Aha – potwierdziłem.
      Kikimora jęknęła żałośnie.
    • A je mogę zabić? - spytała wskazując na Lissę, Lenę i Annabeth.
    • A jak sprawdzimy, która jest najpiękniejsza? - odpowiedziałem pytaniem.
      Stwór westchnął: - Zademonstruj więc mi to.
    • Okej – powiedziałem. Zacząłem drżącymi rękami kręcić korbkę pudełka. Kikimora przyglądała się uważnie moim poczynaniom. Pudełko zaczęło dziwnie dygotać po około minucie. Wiedziałem, że to znak, iż mam upuścić pudełko. Upuszczony przedmiot zaczął się powiększać. Odsunąłem się. Dobrze postąpiłem, ponieważ miejsce, w którym chwilę wcześniej stałem znajdowała się duża złota klatka. Dorosły człowiek mógłby się w niej spokojnie zmieścić.
    • Jak dokładnie działa? - spytała Kikimora nieufnie obchodząc klatkę dookoła uważnie się jej przyglądając.
      Roześmiałem się.
    • Och to bardzo proste. Każda z was próbuje wejść do klatki. Tej, której uda się przekroczyć próg wygrywa. Proste. Ale jest jedno, ale. Ta, której się nie uda na zawsze pogrąży się w agonii i bólu – powiedziałem, a Lena podkreślając dramatyczność sytuacji zrobiła „ Ta ta ta!!”. Ona naprawdę jest tępa.
    • Jeszcze jedno – powiedziałem i podbiegłem do klatki zawieszając na niej kartkę tą sama, na której uprzednio napisałem „ Dla najpiękniejszej.”
    • Może na pierwszy ogień...Annabeth, złotko. Pierwsza ty. - powiedziałem akcentując to jak bym był francuskim sławnym projektantem mody. Córkę ateny wybrałem specjalnie pierwszą bo byłem pewien, ze wie na czym polega mój plan.
      Annabeth zachichotała jakby była głupią blond modelką.
    • Oczywiście – powiedziała odrzucając jasne loki do tyłu. Ruszyła w stronę klatki. Postawiła stopę na progu i ..
    • Aaaa – wrzasnęła odskakując jak oparzona. Upadła na podłogę. Tam zaczęła się miotać krzycząc: - O nie . Ała. Tylko nie to!! Zwijam się w agonii i bólu. Jestem przebrzydka.
    • Annabeth odpada – podsumowałem – Która chce następna spróbować? - dodałem po chwili zwracając się w stronę Lissy i Leny.
    • Ja – powiedziała Lissa podnosząc rękę. Ona też już pojęła na czym polega mój plan.
    • Jestem przepiękna. Mi na pewno się uda – powiedziała zarzucając ręce na boki i ruszyła krokiem godnym modelki w stronę klatki. Jej czarne włosy kołysały się lekko. W prawo w lewo. W prawo w lewo. Opalona skóra lśniła niesamowitym blaskiem. O bogowie czy ona rzuciła na mnie jakiś czar Afrodyty, żebym jeszcze bardziej żałował, że przerwano nam pocałunek? I tak żałuje. I to bardzo..
    • Aaach – krzyknęła z niebywałym wdziękiem w chwili, gdy dotknęła stopą progu – jestem prze brzydka – powiedziała i padła obok Annabeth również udając, że zwija się z bólu.
    • Och, ale mi się nic nie stanie. Ja jestem niezaprzeczalnie piękna – powiedziała Lena zarzucając swoimi czarnymi potarganymi włosami. Podeszła do klatki i zanim jej dotknęła wykrzyknęła: - Zwijam się w bólu i duponi..czy co tam to jest... Padła obok dziewczyn miotając się po ziemi i drąc niemiłosiernie. Odwróciłem się do Kikimory.
    • Teraz chyba ty.. - zacząłem, ale przerwał mi Percy, który podźwignął się z trudem na drżących nogach z konta i oznajmił z pewnym przekonaniem: - To ja. To ja jestem najpiękniejszy.
      Chwiejnym krokiem jęcząc z bólu ruszył do klatki.
      Annabeth chyba chciała się poderwać i pomóc Percy'emu, ale wiedziała, że cały plan poszedłby wtedy w pizdu.
    • Tom pomóż mu – wyszeptała Annabeth. W oczach miała łzy. Podbiegłem do jej chłopaka i pozwoliłem mu się wesprzeć się na moim ramieniu. Podeszliśmy do klatki. Percy zawiesił stopę nad progiem:
    • O nie jestem brzydki. Mogę się pożegnać z karierą modela – powiedział i osuną się obok swojej dziewczyny. Na chwilę zapanowała cisza.
    • Zsuwka – syknęła Kikimora odsuwając mnie na bok.
    • Jestem najpiękniejsza i to udowodnię – powiedziała i przekroczyła próg włażąc do klatki. Na to tylko czekałem. Zatrzasnąłem klatkę.
    • Jestem najpięknie..ej!! Wypuść mnie!!! Wpuść!! - zaczęła krzyczeć Kikimora. Nie słuchałem jej. Nie miałem litości. Ona zabiłaby nas bez skrupułów. Dotknąłem małej złotej korbki zboku klatki. Zacząłem nią kręcić. Klatka zaczęła się kurczyć. Kikimora wrzeszczała jeszcze bardziej. Klatka zmieniła się z powrotem w pudełko z pajacem. Wyrzuciłem je przez okno.
    • Uratowaliście mnie od niej. Była okropna żoną – powiedział Domowik.
    • Nie gadaj – rzuciłem z sarkazmem.
    • Tom bądź milszy – skarciła mnie Lissa, a następnie zwróciła się do Domowika – panie Domowiku, uważam, że powinien się pan rozwieść. Znaleź sobie milszą żonę.
    • Milszą żonę? Tak zrobię dobra panienko. Żegnajcie. Macie moje błogosławieństwo, teraz wszystko będziecie rozumieli po Polsku. Bywajcie przyjaciele – powiedział Domowik – pospieszcie się z poszukiwaniem Rei. Będą próbowali ja porwać – powiedział i znikł.
    • Percy – jako pierwsza odezwała się Annabeth załamującym głosem podchodząc do swojego chłopaka – ja jestem okropna dziewczyną to przeze mnie stałeś się ranny..
      Percy zamknął jej skutecznie usta pocałunkiem. Ładna była z nich para.
      Podszedłem do Lissy, która również patrzyła na zakochanych z lekkim uśmiechem.
      • Ej może weźmiemy z nich przykład. Wiesz taka nagroda za ocalenie was.. - zacząłem, ale Lissa dała mi kuksańca w bok i powiedziała: - Dzięki za uratowanie. A o buziaku możesz sobie pomarzyć – mimo tych słów i tak zaczerwieniła się mocno i spuściła wzrok.
      • -Ej zakochani spadamy z tond. Trochę spieszy nam się po Reę – powiedziała Lena.
      • -Właśnie idziemy nie ma czasu do stracenia – oznajmił Percy, który już się odkleił od Annabeth. Oboje byli lekko zaczerwienieni. Mieliśmy już wyjść przez drzwi boczne, gdy wtedy ktoś złapał mnie za rękę. To była Lucy.
      • - Tom odnajdź moją rodzinę, dobrze?- powiedziała.
      • -Obiecuję – powiedziałem i wszedłem w chłodną noc.

piątek, 21 marca 2014

Liebster Blog Award

Jaram się, jaram się Jaram się...ochłonęłam, a jednak nie.. Jaram się   Jaram się(...)(półgodziny później)
Dobra, teraz na serio ochłonęłam. Z radością informuję, że zostałam nominowana do Liebster Blog Award przez Marcię P.(http://pegaz-mroczny.blogspot.com)
 1. Ulubiona postać książkowa?
Chyba Sadie Kane  z dziewczyn, a męska to Haymitch Abernathy z igrzysk śmierci.

2.Ulubiona książka?
Prawie każde fantasty, które przeczytałam.
3. Trampki czy glany?
Noszę trampki. Glany chcę sobie kupić.
4. Ulubione zwierze?
Pies.

5: Ulubiony sposób spędzania
 wolnego czasu?
To przesłuchanie? Czytanie książek , jazda na rolkach, telewizor i oczywiście.. prowadzenie bloga.
6. Ulubione słodycze wymień 5

Wszystkie wyroby milki, kitkat, 3Bit, Twix, Pychotka mojej babci,
7. Ulubiony celebryta? 
Gdybym mogła urodzić się jeszcze raz chciałabym być Seleną Gomez. Ona jest świetna. Jest moją ulubioną celebrytką, a ulubiony celebryta to Logan Lerman.

Nominuję:
http://dalsze-losy-herosow.blogspot.com\
http://percy-and-annabeth.blogspot.com\
http://misja-hogwart.blogspot.com/
http://kitty-i-dzerrka-opowiadanie.blogspot.com/
http://wwercia-blog.blogspot.com/?m=1


Moje pytania to:
1.Czy lubisz czytać swoje posty?(nie chodzi tu o sprawdzenie)
2.Podaj trzy przymiotniki, które cię twoim zdaniem najlepiej opisują?
3.Piosenka, przy której tekście masz wrażenie, że opisuje twoje życie albo jakieś ważne dla ciebie wydarzenie?
4.Kim chcesz zostać w przyszłości?
5. Czy lubisz patrzeć w lustro?
6. Jaki jest twój ulubiony polski serial?
7.Gdybyś miała wyjść za mąż za jakiegoś cekebrytę którego byś wybrała?
8.Film przy którym się najbardziej wzruszyłaś to?
9. Co byś powiedziała komuś kogo chciałabyś zachęcić do przeczytania twojego bloga?
10. Czy uważasz nominację do Liebster Blog Award za coś wartościowego?
11. Czy namęczyłaś się odpowiadając na te filozoficzne pytania?